w2Kiedy cztery lata temu grupa uczniów przyszła do pani Anety Foremniak  - Szenko z prośbą o opiekę nad dopiero co zawiązanym w Zespole Szkół nr 3 w Sławięcicach  Kołem Wolontariatu, nie kryła zdziwienia.

- Przyznaję, że byłam zaskoczona, że młodzież sama wyszła z tą inicjatywą i doskonale wiedziała, co chce robić. Kiedy ich zapytałam, dlaczego wybrali akurat tę formę działalności, odpowiedzieli prosto: „Bo wie pani, warto pomagać.” Zdałam sobie sprawę, że takiej prośbie nie sposób odmówić. Jesteśmy z panią Beatą Fedorowicz, również opiekunem Koła bardzo dumne z naszych „dzieci” i serdecznie dziękujemy im za zaufanie i dobre serce.

Młodzi wolontariusze nie zapomnieli słów, którymi oczarowali swoje opiekunki i od czterech lat skutecznie wcielają je w życie.

Ponieważ pani A. Foremniak - Szenko uczy przedmiotów hotelarskich, nie dziwi fakt, że do grupy „ludzi dobrej woli”, którzy pragną dzielić się z innymi radością, należą przede wszystkim uczniowie klas hotelarskich.

- W naszej szkole jest już swoista sztafeta pokoleń – śmieje się opiekunka. Uczniowie starszych klas zachęcają do pracy w Kole młodszych kolegów i już w naszym zespole mamy uczniów pierwszej klasy hotelarskiej, co bardzo mnie cieszy. Mam nadzieję, że będzie to już tradycją naszej szkoły.

Młodzi wolontariusze są ludźmi bardo otwartymi. Sama idea bezinteresownej pomocy jest bliska ich sercu. Nie godzą się na to, by o ich pokoleniu mówiono, że są egoistami i ludźmi pozbawionymi empatii. Tradycję dzielenia się dobrem mają „we krwi”!

 Łucja Asman, Kasandra Krzuś i Wiktoria Sobierajska, uczennice klasy trzeciej hotelarskiej, z ideą wolontariatu zetknęły się już w gimnazjum i dlatego nie miały wątpliwości, by dalej działać dla dobra innych, bo, jak same mówią, „więcej radości czerpią z dawania, niż z brania” i w ich ustach nie jest to slogan.  Kasandra nie ogranicza się tylko do działania w szkolnym kole, ale aktywnie działa przy zgromadzeniu Sióstr Elżbietanek w Nysie szykując obiady dla bezdomnych. – Ja bardzo lubię ludzi, a największą przyjemność czerpię z pomagania tym, którzy znajdują się gdzieś na obrzeżach naszego społeczeństwa, do których rzadko ktokolwiek wyciąga rękę. Dlatego podziwiam księdza Krawca, który założył w Strzelcach Opolskich dom dla bezdomnych, dla ludzi po ciężkich wyrokach. Współpracujemy z Barką dostarczając odzież i środki czystości - mówi Kasandra – Moim marzeniem jest wyjazd na misję w charakterze świeckiego wolontariusza i mam nadzieję, że życie pozwoli mi zrealizować te plany.

Natomiast Wiktoria i Łucja czerpią ogromną przyjemność z pomagania zwierzętom w kędzierzyńskim schronisku. Zbiórka żywności, koców jest świetnym pretekstem, by spotkać się ze zwierzakami, które odpłacają opiekunkom miłością. – Stosunek do zwierząt  jest dla mnie informacją, z jakim człowiekiem mam do czynienia. Trudno się patrzy w  smutne oczy psów i kotów, które czekają na najmniejszy gest czułości i są gotowe pokochać nas w każdej chwili i bezwarunkowo – stwierdza Wiktoria.

Choć wolontariat kojarzy się z bezinteresowną pomocą, dziewczyny przekornie mówią, że otrzymują bardzo wiele. Szybko wymieniają swoje „zdobycze” – uśmiech, niekłamaną radość, wdzięczność, dobre słowo, a czasami niezłą lekcję życia.

- Wiele razy, będąc w Domu Pomocy Społecznej, z którym współpracujemy,  byłam zaskoczona artystycznymi uzdolnieniami mieszkańców tej placówki. Zazdrościłam niektórym zwłaszcza uzdolnień plastycznych, bo tych natura mi poskąpiła i moje próby malarskie wypadały bardzo blado przy  ich pracach – mówi rozbawiona Wiktoria.

- A ja nigdy nie zapomnę chwili – wspomina Łucja, gdy jedna z mieszkanek DPS nagle do mnie podeszła, przytuliła się i powiedziała, że mnie bardzo lubi. To było bardzo wzruszające i daje mi energię do dalszej pracy. Cieszymy się, gdy oni na nas czekają, a nawet przygotowują dla naszej grupy program artystyczny. Razem gramy, śpiewamy, bawimy się. Uczymy się od nich spontanicznej radości i otwartości.  Od nich bije takie dobre ciepło. Można się przy nich ogrzać - stwierdza filozoficznie Łucja.

Wolontariusze Zespołu Szkół nr 3 wierzą, że dobro wraca ze zdwojoną siłą, dlatego chcą tego dobra ofiarować jak najwięcej. Angażują się w różne akcje, które realizują w ścisłej współpracy z Samorządem Uczniowskim ZS nr 3, pozwalające ludziom  potrzebującym zachować godność. Zbierają pieniądze na Dom Samotnej Matki w Głubczycach,  na hospicjum dla dzieci w województwie podkarpackim. Pomagają starszym , często opuszczonym i bardzo samotnym ludziom nie tylko materialnie, ale poświęcając im swój czas, wysłuchując trudnych, życiowych historii.

- Wiele razy zauważyłam - mówi Wiktoria - że największym dobrem, jakim można się podzielić z innymi jest czas i to procentuje. Uczymy się cierpliwości, szacunku. Stajemy się powiernikami myśli i historii, z którymi niektórzy nie chcą się dzielić nawet z bliskimi, a czasem nie mają komu powierzyć swoich sekretów. To bolesna lekcja dla mnie, młodego człowieka – ze smutkiem konstatuje Wiktoria.

- Starsi ludzie zwyczajnie nas potrzebują. Są zagubieni w świecie, w którym kontakt z drugim człowiekiem ogranicza się do sieci. A czasem ich zachęcić, „popchnąć”, by zobaczyli, że życie może być jeszcze piękne i dać mnóstwo pozytywnej energii – stwierdza Łucja. Dlatego uznaliśmy, że warto włączyć się do projektu „Zauważeni”, którego celem była aktywizacja ludzi starszych. Ogromnie się cieszymy również ze współpracy ze Związkiem Emerytów , Rencistów i Inwalidów na czele którego stoi niezastąpiona pani Anna Będkowska. W zeszłym roku udało się nam zorganizować wspólną wycieczkę do… Berlina! Radości było co niemiara – wspomina Łucja. – Wysłuchaliśmy ciekawych historii, które mogą posłużyć jako gotowy scenariusz do filmów, a w zamian uczyliśmy  naszych starszych przyjaciół zasad posługiwania się współczesną elektroniką.

- Lubimy spotykać się ze starszymi ludźmi. Docieramy do nich poprzez muzykę i śpiew. Nasze koleżanki z zespołu muzycznego, które również należą do Koła Wolontariatu świetnie śpiewają i dlatego bardzo często uświetniają swoimi występami spotkania emerytów i rencistów, lub też występują w Domach Dziennego Pobytu – chwali koleżanki Kasandra.

Członkowie Szkolnego Koła Wolontariatu nie są wyjątkami, ale na pewno mogą posłużyć jako przykład do naśladowania. Dobry przykład. – Moim marzeniem jest, by ludzie byli szczęśliwi. Taka już ze mnie idealistka – mówi Kasandra.

                                                                                                       Grażyna Bryłka

w1 w3

w4 w2

Początek strony